Home / Posts Tagged "polskie marki"

Felietony Wichy są dla mnie osobiście są nieprzetłumaczalne. W opisie każdego, niekoniecznie zrealizowanego projektu, odbija się polska rzeczywistość ostatnich 40 lat, w tym czas transformacji kiedy to "klienci lat dziewięćdziesiątych mięli w oczach żar". Pojęcia jak: design funkcjonalny, krytyczny, społeczny, przyjazny użytkownikowi i Bóg wie jak cudotwórczy

READ MORE

Rozmawiam z projektantką Jagodą Frycą i Pauliną Latham, producentką wystawy Waste Not, która prezentuje prace absolwentów poznańskiego School of Form podczas International Fashion Showcase w Somerset House w Londynie. Rozmawiamy o tym, czy recykling ma sens, jak działa fast fashion i o tunnel vision projektantów. Czemu zdecydowałaś się podzielić z całym światem próbami i błędami, które wykonałaś by zrobić swoje buty? To nietypowe, że twórca zaprasza do poznania i eksperymentowania ze swoimi metodami pracy. J. F. : Tak. To nietypowe w świecie dizajnu, który jest bardzo skoncentrowany na prawach autorskich i uznaje, że czerpanie korzyści z cudzych projektów to kradzież. Ja próbowałam podejść do tego inaczej, bo ciekawiło mnie co się wydarzy jeśli pozwolę na otwarte korzystanie z moich metod pracy. Nie podawałam konkretnych instrukcji, tylko zdjęcia i informacje o materiałach. Strona działała na instagramie przez rok od czerwca 2015, a teraz efekty można znaleźć na profilu @prymitywy. Najbardziej liczyłam na to, że ktoś zrobi swoje buty i podzieli się ze mną rezultatami. Takich nie dostałam, było za to dużo pytań o to jak wykorzystać moje techniki do innego projektu i o tworzywa, których używałam. Bardzo mnie to ucieszyło. Pracowałam z żywicą zmieszaną z klejem termotopliwym i lateksem, w innych przypadkach używałam tylko kleju termotopliwego, który jest materiałem używanym bardziej do montażu i łączenia niż tworzenia. Moje buty wyróżniają się tym, że nigdy nie przyszywałam buta do podeszwy, zamiast tego zamaczałam buty w roztopionym tworzywie. Wszystko to były techniki, które każdy może zastosować w domu, bez profesjonalnego warsztatu. Jedne zrobiłam tak, że uszyłam czarną skarpetę, a w piekarniku roztopiłam różowe tworzywo i zanurzyłam nogę w skarpecie w tym tworzywie. To powoduje, że buty są od razu Twoje, dokładnie w kształcie Twojej stopy. Taki mały survival, w którym musisz stworzyć coś z tego co możesz znaleźć wokół siebie. Czy temat Waste Not jest Ci bliski? J. F. : Celowo nie używałam w moim projekcie słów: recycling czy sustainability. Obawiam się, że to od razu szufladkowałoby mnie jako projektanta, który chce zmienić istniejący system, a w moim przypadku wszystko opierało się na tym, że ja chcę się w tej zastanej sytuacji odnaleźć, skorzystać z dostępnych materiałów i skupić na eksperymentowaniu. To nie jest moja filozofia i nie bardzo też wierzę w sens tego typu projektowania. Zazwyczaj projekty, które opierają się na recyklingu mają niewielki zasięg i nie są w stanie nic zmienić. Jeśli mamy coś przeciwko fast fashion to trzeba by uderzyć w rdzeń problemu i zastanowić się dlaczego to tak dobrze działa. To tam można spróbować dokonać zmian. Oczywiście poprzez zrobienie jednego projektu, który wykorzystuje materiały recyklingowe, można wpłynąć na świadomość odbiorców, ale na pewno nie jest się w stanie zmienić przemysłu modowego. [caption id="attachment_4213" align="alignleft" width="447"] Ken Samudio bag, photo by Break My Style[/caption] P. L. : Ale spójrz na przykład Kena Samudio, projektanta z Filipin, którego prace były pokazywane na IFS w 2014 i 2015 roku. On dostrzegł możliwości w tym, że może dostawać pieniądze za odbieranie odpadów, a następnie wymyślił jak je przetworzyć w coś bardzo ładnego. Zrobił z tego swój model biznesowy. Chodzi też o to jak traktujemy różne dziedziny mody, na przykład: co to znaczy moda z recyclingu? W dziedzinie wzornictwa powstają piękne obiekty wysokiej jakości z recyklingu. To jest po prostu jedno ze źródeł materiałów, które projektant może wybrać. Natomiast kiedy patrzymy na ruch wegański, przeciwny wykorzystywaniu surowców pochodzenia zwierzęcego w modzie (skóra, wełna, jedwab) to okazuje się, że z jakiegoś powodu ludzie, którzy się tym zajmują nie mają gustu obiektywnie rzecz biorąc. Ich metody produkcji są bardzo ciekawe, ale jest dużo osób, które z estetycznego punktu widzenia się na to nie zgadzają. Często to jest problem tak zwanej: tunnel vision, widzenia fragmentarycznego, jakby mieć klapki na oczach. To odzwierciedla nasze stereotypy, że ubrania z recyklingu, czy naturalne, lub wegańskie muszą mieć określoną stylistykę. I potrzeba młodych ludzi, którzy się temu przeciwstawią i stworzą taką historię wokół produktu, że klient zechce go mieć, bez względu na to, czy jest z recyklingu czy nie. To co musi się stać, żeby przełamać tunnel vision? P. L. : Przede wszystkim muszą pojawić się zmiany w edukacji. Po drugie potrzebne są dobre przykłady i wzorce, bo w modzie panuje hierarchia i większość twórców patrzy na to co robią Ci najbardziej znani. Niestety często ludzie uczący w szkołach, też mają tunnel vision. Więc tak naprawdę odpowiedzialność za zmiany spoczywa na każdym z nas. J. F. : Nie wszyscy nauczyciele mają tunnel vision. Moi wykładowcy zawsze myśleli bardzo szeroko. P. L. : Mówię o tym na podstawie moich doświadczeń. Zrobiłam 2 lata temu wystawę Warsaw Calling i zauważyłam niesamowitą rzecz: w jaki sposób ludzie z branży modowej interpretują naszą wystawę, a jak widzą to osoby, które działają w sztuce i dizajnie. To było coś niesamowitego. Artyści odczytywali cały koncept wystawy i jej referencje kulturowe (Warszawa, modernizm, handmade, powiązania z rzeźbą i architekturą) podczas gdy osoby wywodzące się ze świata mody zobaczyły tylko ubrania, a nie byli w stanie przejrzeć przez inne warstwy interpretacji. P. L. : Wystawa Waste Not też jest ciekawym przykładem. Alistair McNeil, znany kurator mody oraz wykładowca na Central Saint Martins który wyróżnił naszą wystawę i powiedział, że było od razu widać, że aranżację wystawy przygotowały osoby nie związane z modą. Dla normalnego człowieka to było niewidoczne. Generalizując, obecnie problem z modą jest taki, że moda jest bardzo odizolowana od innych dziedzin, bo opiera się prawie wyłącznie na autoreferencji, odniesieniach do samej siebie w procesie inspiracji. Bardziej niż dizajn, muzyka czy sztuka. Bardzo ciekawe jest to jak moda konsumuje świat zewnętrzny, jak zawłaszcza sobie inspiracje i w jaki sposób przekłada je na język mody. Często rzeczy , które podobają się projektantowi są bezpośrednio kopiowane na język mody, bez poznania ich szerszego kulturowego znaczenia. Jest to ignoranckie. J. F. : Moim zdaniem to jest przede wszystkim powierzchowne. Przywłaszczanie sobie wizualnych referencji bez refleksji nad ich znaczeniem. Czysto wizualne adaptowanie symboli i kształtów. To jest przetwarzane w modzie w nieskończoność. I mimo, że moda mnie fascynuje i chcę pracować w tej branży, to nie chciałam kontynuować typowo modowej edukacji. Uważam to za zbyt łatwe, za mało refleksyjne. P. L. : Alexander McQueen jest tutaj bardzo dobrym przykładem. Wiele jego kolekcji poruszało feministyczne tematy. Swoimi kolekcjami opowiadał historie, poczynając od Highland Rape. Poruszył w niej bardzo polityczny temat przemocy wobec kobiet, ale też relacji Szkocji i Wielkiej Brytanii. Ubrania i pokaz wyrażają ważny dla niego temat w konceptualny sposób. To było kontrowersyjne, ale z drugiej strony kobiety, konsumentki nie miały większego problemu z noszeniem rzeczy, które odnoszą się do gwałtu. Wyobraźmy sobie, że ta historia byłaby opowiedziana w sztuce, muzyce, albo w filmie. Jak byśmy do tego podeszli?. J. F. : Ja bym rozróżniła modę powierzchowną od projektantów intelektualistów jak np. Maison Margiela, Comme de Garcons (szczególnie z lat 90’), czy Yamamoto. Ciekawe jest to, że moda z jednego i drugiego ekstremum jest konsumowana w taki sam sposób. A co ze świadomymi konsumentami? J. F. : Konsumpcja jest czymś emocjonalnym. Dokonujemy wyborów na podstawie tego typu potrzeb. W modzie szczególnie, ludzie decydują się na zakup czegoś absurdalnie drogiego co nie ma większego sensu. To jest chwilowe zauroczenie. I nie mówię tu, że to jest dobre czy złe. P. L. : Kupujemy, bo większość z nas ma tzw. „emocjonalną dziurę”. Zresztą też w pewnym sensie jesteśmy zmanipulowani, żeby tą dziurę mieć. Jest taki żart, że kiedy otwierasz magazyn dla kobiet to jesteś bardzo zadowolona, a kiedy kończysz go przeglądać to czujesz się depresyjnie i masz myśli samobójcze. Tak naprawdę większość magazynów dla kobiet prowadzi do tego, żeby nam powiedzieć, że nie jesteśmy wystarczająco dobre i nie wyglądamy wystarczająco dobrze, że możemy być lepsze i możemy poczuć się lepiej jak kupimy coś modnego. Firmy wydają setki milionów na badania nad emotional branding. Można próbować to zmienić, a można to wykorzystać.   [caption id="attachment_4214" align="alignleft" width="295"] praca Michała Wiśniewskiego na wystawie Local / Global[/caption] W opisie pracy Michała Wiśniewskiego pojawia się temat relacji człowieka do jego ubioru w okresie niedoboru w komunistycznej Polsce. P.L. : To jest jak najbardziej odniesienie historyczne. Studenci SOF nie zaznali komunizmu, więc dla nich zagadnienie ograniczonych zasobów jest abstrakcyjne, ale wiedzą, że pomimo tych ograniczeń kreatywność i moda w Polsce istniały. Ich wiedza pochodzi z książek ale też z opowieści rodzinnych. Te historie są zebrane w naszej książce Chrysalis Polish Fashion Stories. J. F. : Ja muszę powiedzieć, że w ogóle się nie odnosiłam do komunizmu w moim projekcie, ale on wpisuje się w moje metody i można go łatwo do tego kontekstu podporządkować. P. L. : To jest ciekawe dlatego, że zdaje się Barbara Hoff na łamach Przekroju podpowiedziała jak z

READ MORE

Zanieczyszczeniu środowiska są winne zachłanne sieciówki? Odpowiedzialność spoczywa na każdym z nas konsumentów? Globalizacja to rozpędzona machina, którą rozkręciliśmy tak, że nie możemy już jej spowolnić? Wiele jeszcze pytań nasuwa się kiedy dochodzą nas wieści o kolejnych katastrofach w fabrykach odzieży na Dalekim Wschodzie, lub niepokojące dane o ilości tekstyliów, które piętrzą się na wysypiskach śmieci. Bacznie śledzimy te doniesienia, jednak nie zmniejsza się ilość godzin, które spędzamy w centrach handlowych. W każdym z tych zdań jest prawda, ale próżno szukać w nich rozwiązania problemów globalnego przemysłu odzieżowego. Ja szukałam odpowiedzi rozmawiając z jego przedstawicielami, czyli projektantami i product managerami. "Z naszej perspektywy - kto tam nie był, i nie pracował w Fast Fashion Business nie ma nic do powiedzenia". W takim razie zamieniam się w słuch

READ MORE

Alicja Wysocka, inicjatorka Alfa Omegi działa w nieznanych dla siebie miejscach, próbując przełamać bariery kulturowe i zdobyć zaufanie lokalnej społeczności, aby wspólnie tworzyć. Przeczytajcie historię, która opowiada jak i dlaczego powstały buty w nieformalnych osiedlach w Nairobii i Rio de Janeiro. Skąd wzięła się Twoja nazwa i co oznacza? Zapytano mnie o to jak byłam w Brazylii. Tam dla niektórych było oczywiste, że to odniesienie do Boga, który jest alfą i omegą. Dlatego zaczęłam opowiadać o innym kontekście, czyli Warsztatach Omega. Założyciel grupy, Roger Fry, chciał zatrzeć granicę między sztuką użytkową, a taką przeznaczoną do galerii. Grupa ta wychodziła z założenia, że artyści mogą nie tylko projektować i produkować, ale także sami sprzedawać swoje prace. Podpisane logiem grupy miały zwracać uwagę na sam obiekt, a nie na renomę ich autora. Za sprawą malarki Vanessy Bell, to ubrania stały się głównym źródłem utrzymania grupy. W mojej pracy pozwalam sobie na niedopowiedzenia i nieporozumienia. Nie jestem projektantem, który swoją konkretną wizję realizuje od a do z. Chodzi o to, co wynika ze współpracy osób z różnych kultur i rzeczywistości. Stąd często zamiast rysować projekt, opowiadam o nim. Wówczas osoba, z którą działam ma również wpływ na ostateczny kształt wizualny naszej współpracy. Jeśli nie projektantką, to jak można Cię nazwać? Multidyscyplinarną artystką? Nie lubię nazywać siebie artystką. Ostatnio starszy pan pracujący w administracji w Cepelii, kiedy poszłam tam na research odnośnie spółdzielczości, zapytał czy nie jestem inspiratorką. Bardzo mi się to określenie spodobało. Dla mnie ważne są: proces, doświadczenie i spotkanie. Zawsze miałam problem z autorytetami, kwestionowałam to kogo mamy się słuchać i kto definiuje kto jest autorytetem, a kto nie. Objawiało się to od najmłodszych lat w szkole, czy podczas współpracy z innymi artystami i instytucjami. Tak na marginesie, to marzy mi się rewolucja polskiego systemu szkolnictwa. Dla mnie zdanie i wrażliwość szewca ze slamsu jest tak samo ważne i ciekawe jak zdanie powszechnie uznanego artysty. Chcę żeby ten dialog był równy i dlatego też każdy z twórców był podpisany pod tym projektem.  Świat sztuki działa na takich samych zasadach jak firma - nazwisko artysty działa jak logo. Stworzyłam więc coś na kształt marki, ale gram z jej formą nazywając ją Alfa Omegi, bo nie jest alfą i omegą, a jej działania to często metody prób i błędów. To opowiedz czemu zdecydowałaś się tworzyć akurat ubrania i buty? Ubranie dotyczy nas wszystkich, czy tego chcemy, czy nie - wstajemy rano i musimy się ubrać. Ubiór ma duży wpływ na nasze samopoczucie, ale też to co decydujemy się założyć wynika z tego jak się czujemy. Ubranie wydaje mi się interesujące, bo może być i sztuką wysoką i użyteczną. Angażowanie ludzi do ich produkcji może być też pożyteczne społecznie. Nie potrafię zamknąć się w pracowni i tworzyć abstrakcyjnych światów, choć czasem bardzo bym chciała. Lubię za to reagować na zastaną sytuacje. Ubrania zrobiłyśmy razem z  krawcową, która ma swój warsztat w faweli – slamsie w Rio de Janeiro. Powstały leginsy, koszulki i tuniki. Napisy na ubraniach są wynikiem warsztatów kaligrafii wokół praw człowieka, które przeprowadziłam z dziećmi i młodzieżą w różnych fawelach w Rio de Janeiro. Dla uczestników  warsztatów zrobiłam koszulki z napisami z karty praw człowieka, które wcześniej dzieci wymalowały na kartkach, m.in. Direito a vida – Prawo do życia. Dochód ze sprzedaży ubrań  wspiera te i inne warsztaty edukacyjne w fawelach. Mam nadzieje, że projekt będzie żywy, a krawcowa czeka na dalsze zlecenia. Opowiedz więcej o celu swojej pracy. Na swojej stronie deklarujesz, że działasz inaczej niż duże firmy. Powiedz czemu stawiasz się w opozycji do nich? Chodzi mi o podejście fair trade i ludzkie traktowanie pracowników. Jakbym mogła to cały czas tylko siedziałabym z nimi na miejscu i robiła wspólnie rzeczy. Zawsze będąc w Afryce czy Brazylii robię mnóstwo rzeczy na raz, ale jak najwięcej czasu chcę spędzać w warsztacie. Co ekscytuje Ciebie w tym, że Wasza komunikacja jest nieudolna? Podróże pomagają oderwać się od przyzwyczajeń, schematów myślowych, które usypiają czujność. Wyprawy stawiają nas w sytuacji niewygodnej, pozwalają zobaczyć rzeczy inaczej. Te buty to wynik komunikacji ludzi z dwóch diametralnie różnych kultur. Wyglądałyby inaczej gdybym pochodziła z miejsc gdzie działam, albo gdybym potrafiła płynnie mówić w języku suahili. Cieszę się, że szewc zaczął robić też te same buty dla społeczności Mathare, bo na co dzień zajmuje się wykonywaniem czarnych butów dla uczniów, które są elementem szkolnego mundurka. Do Rio pojechałam sama, bez wsparcia finansowego na zrealizowanie projektu. Spędziłam tam trzy miesiące i z wielu powodów było to trudne. Przeżyłam bardzo ekstremalne stany podczas moich podróży, często oznaczały walkę z własnymi słabościami. Oczywiście to by nie miało miejsca, gdybym przyjechała tam w celach jedynie turystycznych. Mimo tego, że dużo podróżuję, to szok kulturowy był duży i połączenie tych światów przez współpracę było trudne, ale intrygujące. To było jak lądowanie na innej planecie: nie znając języka, poruszałam się po niebezpiecznych miejscach. Prowadziłam warsztaty w trzech fawelach oraz w Muzeum de Arte Rio i w schronisku dla nastolatek. W fawele zostałam wprowadzona przez osoby stamtąd, przez „ludzi wzgórz”, bądź „ludzi betonu”, czyli z miasta, ale którzy znali kod poruszania się. Później zaczęłam robić to sama. Slumsy w Rio to ewenement w skali świata, bo znajdują się również w centrum miasta. Prawie każda fawela jest pilnowana przez inny gang narkotykowy. Wchodzi się przeważnie wąskimi schodami, a ich wejścia pilnują najczęściej niepełnoletni chłopcy ze spluwą i krótkofalówką. Pracują dla gangu, zwabieni łatwym zarobkiem. Krawcowa po naszym spotkaniu często odprowadzała mnie do wyjścia z faweli. Na szczęście nie miałam przykrych sytuacji, mimo, że nigdy nie widziałam takiej ilości broni w tak krótkim czasie i czasem czułam jak pot spływa mi po plecach. Twoje prace nie kończą zamknięte w galerii tylko mają bardzo namacalny wpływ na rzeczywistość, mają swoje dalsze życie. Powstają na styku kultur, które inaczej może by się nigdy nie spotkały. Co Cię pcha do takich działań? Miałam potrzebę postawienia się w ekstremalnej sytuacji, udowodnienia sobie własnych możliwości sprawczych na obcym gruncie. Było sporo ciężkich momentów, szczególnie w Brazylii, gdzie dopiero po miesiącu udało mi się zrobić pierwszy warsztat. Jest tam duża nieufność do ludzi spoza Brazylii czy spoza faweli. To dlatego, że jest dużo osób, które dostają grant i znikają nie kończąc projektu, zostawiając społeczność w tej samej sytuacji co przedtem. Mi udało się przeprowadzić warsztaty kaligrafii i praw człowieka, podczas których okazywało się, że ludzie nie wiedzą jakie mają podstawowe prawa, oraz wesprzeć działalność małego warsztatu krawieckiego w faweli. Ubrania można zamówić na stronie i fanpage'u oraz w galerii "Czułość" w Warszawie. Na zakup tych rzeczy prawie każdy może sobie pozwolić. Zdarzało się, że niektórzy stawiali buty na półce jako artefakt, a ja właśnie lubię kiedy są używane, schodzone, kiedy są w dialogu. To jest super, że ktoś je nosi, inni to widzą i może być to początek opowieści, która powędruje dalej. Można je zamawiać na wymiar na stronie i fanpage'u, a wybrane modele są dostępne w sklepie Amakuru w Warszawie na al. Solidarnośći 101. Dochód ze sprzedaży wspiera fundusz stypendialny Fundacji Razem Pamoja, która ma za cel zapewnienie nauki najlepszym uczniom ze slamsu Mathare w dobrych kenijskich liceach. Pracuję teraz nad następnym projektem, marzeniem które przyszło podczas pierwszego mojego przyjazdu do Nairobi, żeby stworzyć spółdzielnię pracy artystycznej w slamsie Mathare. Jest tam mnóstwo kobiet czy mężczyzn, którzy siedzą bezczynnie w domach i właśnie dla nich chciałabym dać możliwość udziału w warsztatach, gdzie będziemy się razem uczyć różnych rękodzielniczych technik, szycia, robienia na drutach, szydełku, wzorów na materiały. Będą uczyć miejscowe kobiety, które tam poznałam i cieszę się bardzo, że to da im możliwość uczciwego zarobku. Projekt realizuje w kolaboracji z Fundacją Razem Pamoja.    

READ MORE

Zamiast działać w pojedynkę, lub założyć firmę postawiły na współpracę opartą na horyzontalnym sposobie podejmowania decyzji, transparentności i szacunku do: środowiska, zwierząt i siebie nawzajem. Poznajcie: Emilię Oksentowicz, Dagmarę 'Dasię' Rolirad, Martę Żylis- założycielkę Te.ka, Natalię Faron, Kasię Głogowską- założycielkę Maszynowni i Anię Zawadzką.

READ MORE

Do tej pory znana na naszej lokalnej scenie z misternie tkanych autorskich kolekcji wielokrotnie docenianych w konkursach m.in. w: Rydze, Krakowie, Budapeszcie i Walencji …teraz jest w Hong Kongu gdzie wdraża swoje sposoby na przetworzenie odpadów produkcyjnych w kolekcji ready-to-wear dla wymagających klientów Chińskiej klasy średniej w marce Shanghai Tang.

READ MORE

Jaki jest sens zadawania tego pytania? Czemu ta transparentność jest w ogóle ważna?…przecież publikacja listy podwykonawców pracujących dla globalnego odzieżowego koncernu nic nie mówi nam o panujących w nich warunkach. Tak, ale dzięki transparentności każdy z nas może się tam wybrać i choćby na google maps zobaczyć, czy to miejsce otoczone przez dzielnice ubóstwa, w których mieszkają jego pracownicy, czy coś bardziej na kształt naszego wymarzonego miejsca pracy

READ MORE

Na drugim miejscu temat, który raczej jako pierwszy przychodzi do głowy gdy rozmawiamy o modzie przyszłości i jest to specjalność Kasi Goli z GeekGoesChic. To wearable technologies. Skoro od zawsze futuryzm inspirował projektantów i nowoczesne technologie zmieniły proces projektowania i powstawania ubrań oraz tkanin, tak samo oczywistym jest, że technologiczne nowinki to modne gadżety.

READ MORE